O mnie
Moja historia: od życia według schematu do prawdziwej sprawczości
Z zewnątrz wszystko może wyglądać dobrze. Możesz mieć pracę, biznes, relacje, rodzinę, listy zadań i codzienność, która dla wielu osób stanowi dowód na to, że „wszystko się udało”. Ktoś, kto patrzy z boku, mógłby powiedzieć: „Przecież nie masz na co narzekać”. A jednak w środku możesz czuć coś zupełnie innego. Zmęczenie, którego nie da się odespać. Napięcie, które nie znika nawet wtedy, gdy wszystko jest zrobione. Poczucie, że każdego dnia realizujesz oczekiwania wszystkich dookoła, ale coraz rzadziej pytasz siebie, czego naprawdę chcesz.
Możesz mieć wrażenie, że Twoje życie jest poprawne, rozsądne i poukładane — ale nie do końca Twoje. Znam to uczucie bardzo dobrze, bo przez lata budowałam życie, które z zewnątrz wyglądało jak sukces, a od środka coraz bardziej oddalało mnie od moich własnych potrzeb. Byłam ambitna, odpowiedzialna, skuteczna i silna. Tylko że za tę siłę płaciłam coraz większą cenę.
Nazywam się Sylwia Kornas. Jestem współzałożycielką Seeking Greatness, mentorką transformacji osobistej i jedyną w Polsce certyfikowaną konsultantką metodologii Boba Proctora.
Dziś pomagam kobietom wyjść z życiowego i zawodowego utknięcia, przebudować obraz siebie i zacząć tworzyć codzienność na własnych zasadach. Ale moja droga do tego miejsca nie zaczęła się od wielkiego objawienia. Zaczęła się od życia według schematu i bolesnego zderzenia ze ścianą.
Złota klatka, którą zbudowałam sama
Wychowałam się w świecie, w którym głęboko wierzono, że bezpieczna droga jest jasna: dobra edukacja, ciężka praca, stabilny etat, odpowiedzialność i rozsądne decyzje. To był świat, w którym wartość człowieka bardzo łatwo łączyła się z wynikami. Byłam dobrą uczennicą, starałam się i zdobywałam kolejne potwierdzenia tego, że idę właściwą drogą. Z zewnątrz mogło to wyglądać jak ambicja i konsekwencja, ale od środka było to po prostu nieustanne udowadnianie własnej wartości i wyczerpująca próba zasłużenia na akceptację.
Moja tożsamość opierała się na tym, jak bardzo potrafię spełniać oczekiwania, być niezawodną i nie sprawiać problemów. Wtedy jeszcze nie widziałam, że można przez lata budować życie, które wygląda poprawnie, a jednocześnie wcale nie jest naprawdę moje. Czasem ta złota klatka nie wygląda jak ograniczenie. Wygląda jak dobre oceny, bezpieczne wybory, stabilna praca i uznanie innych ludzi, pod którymi ukrywa się cichy syndrom oszusta i paraliżujący strach przed byciem niewystarczającą.
Droga, która wyglądała jak sukces
Po wyjeździe do Irlandii weszłam w świat korporacji. Pojawiła się praca, odpowiedzialność, większe projekty i rosnąca presja. Z zewnątrz mogło to wyglądać jak piękna historia kobiety, która poradziła sobie za granicą i buduje stabilność. Sama próbowałam w to wierzyć, powtarzając sobie, że tak wygląda dorosłość i że w końcu będzie spokojniej. Razem z Tomaszem funkcjonowaliśmy w tempie, które zostawiało coraz mniej miejsca na prawdziwe życie, a nasz dom coraz częściej przypominał hotel – miejsce, do którego wraca się na chwilę, żeby przespać noc i znowu ruszyć dalej.
Praca zajmowała nie tylko czas; zajmowała głowę, emocje i energię. Odpoczynek stawał się luksusem, a ja coraz częściej czułam brak spełnienia i powolne wypalanie zawodowe. Najtrudniejsze było to, że nie potrafiłam się zatrzymać. Ponieważ wszystko na zewnątrz mówiło, że powinnam być wdzięczna za swoje możliwości, własne zmęczenie tłumaczyłam słabością, a smutek odkładałam na później, napędzana ciągłym poczuciem winy. Byłam po prostu zbyt zajęta byciem osobą, na której zawsze można polegać.
Kiedy wiedza nie wystarcza
Próbowałam szukać odpowiedzi. Czytałam książki, interesowałam się rozwojem osobistym i szukałam narzędzi, które pomogą mi zrozumieć, dlaczego mimo wysiłku wciąż wracam do tego samego napięcia. Na poziomie intelektualnym rozumiałam, że warto myśleć pozytywnie i zmieniać nawyki, ale samo rozumienie nie zmieniało mojego życia. Kiedy przychodziła codzienność, stary mechanizm wracał. Znowu brałam na siebie za dużo, ignorowałam sygnały z ciała i wybierałam to, co bezpieczne, będąc „silną” w sposób, który coraz bardziej mnie osłabiał.
Dziś wiem, że to był jeden z najważniejszych wniosków mojej drogi: sama wiedza nie wystarczy, jeśli nie zmienia się obraz siebie i głęboki wewnętrzny program, z którego podejmujemy decyzje. Możesz przeczytać setki książek, rozumieć swoje mechanizmy i nadal wracać do starego życia, jeśli w środku wciąż czujesz się tą samą osobą. Osobą, która musi zasłużyć na odpoczynek i podświadomie nie daje sobie zgody na więcej.
Gdy ciało powiedziało: dość
Prawdziwy punkt zwrotny nie przyszedł jako spokojna refleksja. Przyszedł przez fizyczny ból. Pamiętam poranek, kiedy obudziłam się z ogromnym cierpieniem, leżąc na podłodze i płacząc z bezsilności. Moje ciało nie prosiło już o uwagę – ono zatrzymało mnie całkowicie. Przez lata traktowałam je jak narzędzie, które ma nadążyć za planem, ale ono w końcu przestało współpracować.
Niedługo później usłyszałam diagnozę: zaawansowana endometrioza czwartego stopnia, guzy i informacja, że moje szanse na naturalne macierzyństwo są właściwie zerowe. To był jeden z tych momentów, w których świat zewnętrzny nagle cichnie. Nie liczą się już awanse i plany, a Ty zostajesz z pytaniem, którego nie da się dłużej odsunąć: co ja właściwie robię ze swoim życiem? Zrozumiałam, że nie mogę dalej budować przyszłości na lęku, presji i cudzych oczekiwań. Stare życie pękło i choć wtedy bardzo bolało, dziś wiem, że właśnie przez to pęknięcie zaczęło wchodzić coś nowego.
Obietnica, którą złożyłam samej sobie
W jednej z najtrudniejszych chwil mojego życia pojawiła się we mnie decyzja. Nie była logiczna dla świata zewnętrznego, ale była moja. Spojrzałam na lekarza i powiedziałam: „Następnym razem zobaczy mnie pan w ciąży”. To nie było magiczne myślenie ani zaprzeczanie rzeczywistości. To był pierwszy moment, w którym przestałam oddawać swoją przyszłość diagnozie, statystykom i staremu obrazowi siebie.
Zaczęłam rozumieć, że prawdziwa sprawczość nie polega na kontroli wszystkiego na zewnątrz. Polega na tym, że przestajesz podpisywać się pod wersją siebie, która została zbudowana z cudzych oczekiwań. Od tamtego momentu zaczęłam patrzeć na siebie jak na kobietę, która może tworzyć życie z zupełnie innego miejsca.
Bob Proctor i język dla zmiany, której szukałam
Kiedy trafiłam na metodologię Boba Proctora, poczułam, że ktoś nazwał proces, którego wcześniej nie potrafiłam uporządkować. Zrozumiałam, dlaczego przez lata mogłam mieć wiedzę, wyznaczać cele i nadal wracać do starych schematów. Trwała zmiana nie zaczyna się od większej dyscypliny, ale od paradygmatów, obrazu siebie i tego, co wewnętrznie uznajemy za możliwe. Brakowało mi zrozumienia, że nie da się stworzyć nowego życia ze starej tożsamości.
Metodologia Boba Proctora dała mi język, strukturę i narzędzia do głębokiej pracy. Przeszłam program Thinking Into Results, zaczęłam rozumieć prawa, które wpływają na nasze rezultaty, i zdecydowałam się wejść na ścieżkę certyfikacji. Dziś jestem jedyną w Polsce certyfikowaną konsultantką tej metodologii. To był moment, w którym moja osobista historia połączyła się ze sprawdzonym systemem, który mogłam przekazywać dalej.
Decyzja, żeby nie wracać do starego życia
W tym samym czasie pojawiła się propozycja dużego korporacyjnego awansu: prestiż, duże pieniądze, stabilność. Zewnętrznie wszystko mówiło, że to rozsądna decyzja, kolejny dowód na to, że idę do przodu. Ale ja wiedziałam już, że nie mogę podpisać się pod życiem, w którym nie ma miejsca na mnie. Odrzuciłam tę ofertę. To nie była decyzja przeciwko karierze, ale przeciwko staremu systemowi, w którym sukces oznaczał rezygnowanie z samej siebie.
Niedługo później narodził się nasz syn, Alex. Jego pojawienie się było głębokim, osobistym doświadczeniem tego, że okoliczności nie są ostatnim słowem. Że człowiek może zacząć od środka – od nowego standardu i zgody na życie, które nie musi być kontynuacją dawnego programu. Zmiana rzadko jest wygodna, ale od tamtej pory wiedziałam, że nie chcę już budować niczego na fundamencie lęku i przymusu.
Dlaczego dziś robię to, co robię
Wiedziałam, że nie chcę zatrzymać tej drogi tylko dla siebie. Dziś, pracując z kobietami, bardzo często widzę w ich historiach części swojej własnej. Widzę kobiety mądre i odpowiedzialne, które potrafią zadbać o wszystkich, tylko nie o siebie. Kobiety o ogromnym potencjale, żyjące w obrazie osoby, która musi zasłużyć i nie zawieść, a które w środku czują, że coś w nich zgasło. Problem najczęściej nie polega na tym, że jesteś za mało ambitna; polega na tym, że próbujesz wykreować nowe rezultaty z poziomu starej tożsamości.
Pomagam zrozumieć, z jakiego miejsca naprawdę działasz. Pokazuję, jak rozpoznać przekonania, lojalności i wewnętrzne programy, które nadal kierują Twoimi decyzjami. Robię to, bo sama musiałam przejść drogę od życia według cudzych oczekiwań do życia, w którym mogę powiedzieć: to jest moje. Prawdziwa zmiana nie polega na tym, żeby stać się jeszcze bardziej produktywną wersją siebie, ale by przestać tworzyć życie z miejsca, które Cię rani.
Czym dla mnie jest Seeking Greatness
Seeking Greatness to przestrzeń, w której moja osobista droga, metodologia Boba Proctora i wspólna wizja rozwoju z Tomaszem stały się uporządkowanym procesem. Wnoszę do tego ekosystemu połączenie pracy na poziomie podświadomym z konkretnymi zmianami w codziennym życiu, relacjach i karierze. Wyróżnia mnie doświadczenie oparte o poczucie winy, przeciążenie i negatywny obraz siebie bo wiem jak wygląda moment, w którym ciało i emocje zaczynają mówić prawdę. Prawdę, której głowa długo nie chciała usłyszeć.
Można zacząć inaczej – nie przez próbę bycia silniejszą na siłę, ale przez zmianę swojego wewnętrznego fundamentu.
Twój kolejny krok
Jeśli moja historia poruszyła w Tobie coś znajomego, nie zostawiaj tego tekstu wyłącznie w sferze inspiracji.
Nie musisz mieć od razu gotowego planu ani podejmować wielkiej decyzji.
Wystarczy, że nie zignorujesz głosu, który podpowiada, że dawne schematy przestały Ci służyć.
Możesz pójść dalej jedną z tych dróg:
Poznaj Akademię Seeking Greatness
Akademia to główna ścieżka głębokiej pracy w naszym ekosystemie. Jest dla kobiet gotowych przebudować obraz siebie, zmienić paradygmaty, podnieść wewnętrzne standardy i przełożyć tę zmianę na realne rezultaty w życiu, relacjach, karierze, finansach lub biznesie.
POZNAJ AKADEMIĘZobacz, jak pomagam
Jeśli chcesz najpierw lepiej zrozumieć moje podejście, zobacz stronę główną i sprawdź, w jakich obszarach pomagam oraz dla kogo jest ta droga.
ZOBACZ MOJE PODEJŚCIEPoczytaj Bazę Widzy
Prawdziwa zmiana zawsze zaczyna się od świadomości i zrozumienia własnych mechanizmów. W Bazie Wiedzy publikuję obszerne artykuły z dziedziny rozwoju osobistego i wewnętrznej transformacji. Jest to świetny pierwszy krok do prawdziwej zmiany.
CZYTAJ ARTYKUŁYZapytaj o współpracę indywidualną
Jeśli czujesz, że Twoja sytuacja wymaga bardziej indywidualnego kontekstu i jesteś gotowa zainwestować więcej w swoją realną zmianę, możesz napisać do mnie i sprawdzić, jaka forma pracy VIP będzie dla Ciebie właściwa.
SKONTAKTUJ SIĘ